Dlaczego wszystko jest takie trudne? Nie mogę tego zrozumieć . Nic nie dzieje się po mojej myśli i cały świat się ode mnie odwrócił. Mam przyjaciół... Przyjaciół? Dlaczego ja ich w ogóle tak nazywam? Tak chyba przyjaciele się nie zachowują. W sumie może to oni nie chcą mieć takiej przyjaciółki, jaką jestem ja. Nie dziwię się im. Ciągle tylko narzekam. Na wszystko. Nic mi nie pasuje i chciałabym wszystkimi rządzić. Tak mnie postrzegają inni, a prawda jest taka, że jestem bardzo zamkniętą w głębi serca dziewczyną, która marzy o odrobinie szczęścia. Chciałabym kiedyś móc powiedzieć o swoich uczuciach osobie, której mogłabym zaufać.Co prawda kiedyś spotkałam osobę, przy której czułam się cudownie. Mieliśmy wiele tematów i mogliśmy rozmawiać bez ustanku pomimo tego, że znaliśmy się tylko kilka dni. Nazywał się Zayn. Chciałabym go jeszcze kiedyś spotkać, aby tylko móc spojrzeć w jego oczy. Był inny, niż piszą o nim w gazetach, internecie, czy też mówią w tv. Ale teraz to już nie ważne.... zerwaliśmy ze sobą kontakt. Nie wiem dlaczego, ale pamiętam, że odszedł bez pożegnania. Sąsiedzi tylko mówili, że wyjechał do innego miasta.
_________________________________________________________________________________________________________________________________
Właśnie siedziałam z kubkiem gorącej herbaty w ręku, użalając się nad sobą, kiedy do drzwi zadzwonił dzwonek.
Idę - krzyknęłam.
Otworzyłam drzwi i ujrzałam swojego największego wroga. Była to Camille. Stała dumnie w dzwiach, śmiejąc się.
C: Część kochana. No ! Jak tam u ciebie? - pytała drwiąc. - Fajna stylówka. - ciągnęła swój monolog, jednak nie wytrzymałam i jej przerwałam.
Ja: Skończyłaś ? - zapytałam podnosząc głos. - Wyjdź - dodałam nie czekając na odpowiedz z jej strony.
C: Skarbie, do mnie nie tym tonem. - uśmiechnęła się złowieszczo, przerażając swoje długie blond włosy na drugie ramie.
Ja: Myślisz, ze jesteś lepsza? - zapytałam.
C: Lepsza ? Co to za określenie? Jestem idealna we wszystkim co robię, a ty ? A ty jesteś nikim. - powiedziała dumnie zbliżając swoje czoło do mojego.
Patrzyłam na nią i nie wiedziałam co mam robić. Kazać jej wyjść, czy słuchać dalej tego co ma do powiedzenia ? Nie wiedziałam, dlatego stałam nie reagując.
C: Słonko ? Boisz się ? Słusznie. Wiesz... Chyba nie mam już ochoty na oglądanie twojej zapuszczonej osoby. Jesteś taka żałosna... - zaczęła co raz bardziej drwiąc ze mnie. Jednak po chwili wyszła z uśmiechem na twarzy,zatrzaskując za sobą drzwi.. Czułam, że była z siebie dumna.
Zsunęłam się po ścianie i przysunęłam kolana do brody.
O co jej tak na prawdę chodzi ? Nie rozumiem tego w czym ja jej przeszkadzam. Nigdy nic złego jej nie zrobiłam, nie powiedziałam. Denerwuje ją to, że ja w ogóle istnieje. Po policzku spłynęła mi łza, kiedy przypomniałam sobie słowa dobiegające przed chwila z jej ust. Siedziałam jeszcze długo w korytarzu, myśląc nad swoim życiem. Nie zauważyłam, kiedy zasnęłam, a obudziłam się już rano w swoim łóżku. Na stoliku ujrzałam, czerwoną kartkę.
"Wiem, że nie wiesz kim jestem,
wiem też ze nie wiesz jak to się stało, że tu się znalazłaś,
ale lepiej żebyś na razie nie wiedziała.
Do zobaczenia wkrótce"
Zdziwiło mnie to. Wstałam i jak zawsze z rana udałam się do kuchni. Kiedy weszłam tam nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Na stole było przygotowanie śniadanie. Nie wiedziałm, czy to rzeczywistość, czy może jednak jeszcze śnię, w każdym razie wyglądało to wspaniale.
Ja: Czy to są jakieś żarty ? - powiedziałam głośno, czekając na odpowiedz, której zresztą nie usłyszałam. -Halo ? Jest tu ktoś ? - pytałam.
Jednak nikt się nie odezwał. Poszłam sprawdzić cały dom. Nikogo nigdzie nie było, a kazde pomieszczenie wyglądało tak jak zawsze. Bałam się. Nie wiedziałam, czy ktoś sobie ze mnie żartuje czy jest to ktoś kogo znam.
Poszłam do łazienki trochę się ogarnąć, a następnie przyszłam do kuchni zjeść śniadanie. Bałam się zjeść to co "Tajemniczy nieznajomy" dla mnie przygotował. Może to coś trującego ? Tak... brzmi to dziwnie, ale patrząc na to z perspektywy mojego codziennego życia, wcale nie jest to dziwne. Po mimo tego, wyglądało to tak przyjemnie, że skusiłam się.
Kiedy zjadłam śniadanie poszłam na zakupy. Po godzinie otrzymałam sms'a od nieznajomego numeru o treści : "Smakowało?". Jeszcze bardziej się przejęłam. Kim on może być? Skąd ma mój numer ?
Minęło kilka miesięcy, a ja każdej nocy myślałam o tym zdarzeniu.
Przypomniałam sobie ten dzień, było to 2 lata temu, kiedy go pierwszy raz zobaczyłam. Nie wiedziałam, że jest sławny, że ma tyle fanek na całym świecie. Pamiętam jak się wtedy zdziwił... cóż, na jego miejscu też bym się zdziwiła, bo przecież jak można nie słyszeć nigdy wcześniej o tak sławnej na całym świecie i cudownej osobie, która w dodatku mieszkała w tym samym mieście co ja. Nie oglądałam tv, a do internetu zaglądałam nie zbyt często. Może właśnie dlatego nic o nim nie wiedziałam. Ale to lepiej, przynajmniej chociaż trochę poznałam go osobiście. Pamiętam ten dzień tak jakby to było dziś. Patrzył na mnie w taki cudowny sposób, że nie mogłam wydusić z siebie słowa.
A dzisiaj ? Śledzę w internecie jego karierę i z każdym dniem coraz bardziej go kocham. Wiem, że nie jest to do końca prawdziwa miłość, ale nie potrafię opisać tego uczucia w inny sposób. Od razu kiedy go ujrzałam wiedziałam, że to ten jedyny. To musiał być on!
Była noc, a krople deszczu stukały cicho o parapet. Siedziałam pod kocem, czytając książkę. Była godzina 00:30, a ja pomimo deszczu postanowiłam, że pójdę na samotny spacer, gdyż książka mnie totalnie znudziła.
Ubrałam bluzę i wyszłam na miasto. Nie mijając nikogo po drodze doszłam do parku, w którym wtedy poznałam Zayn'a. Deszcz przestał padać a ja szłam, aż w końcu usłyszałam dźwięk gitary, za którym momentalnie zaczęłam podążać. Nie wiedziałam skąd dobiega ten głos, jednak idąc przed siebie z daleka zobaczyłam siedzących na ławce dwóch chłopaków. To jeden z nich tak wspaniale grał. Niestety z daleka nie mogłam zobaczyć kim są, gdyż był środek nocy, a do tego obaj mieli na sobie kaptury. Usiadłam pod drzewem tak, aby mnie nie zauważyli i zaczęłam wsłuchiwać się w melodię.
Usnęłam. Ktoś zaczął mnie budzić. Był to chyba ten sam chłopak, który siedział na oddalonej o kilkanaście metrów od drzewa, ławce. Zaczął mnie lekko klepać po ramieniu. Jedak byłam tak śpiąca, że nie zwracałam na to uwagi. W tym momencie chłopak wziął na mnie ręce. W tedy od razu się otrząsnęłam. Zaczęłam krzyczeć, żeby mnie postawił na ziemię.
On: Dobra jak chcesz.. - ustąpił.
Zdjął kaptur z głowy i wtedy dokładnie zobaczyłam jego twarz.
On: Ej, co jest ? - zapytał.
A ja nie mogłam wydusić z siebie słowa. Właśnie widziałam jednego ze swoich idoli, do tego Niall był przyjacielem Zayn'a i bardzo dobrze go znał. Po chwili jednak powiedziałam:
Ja: Co tu robisz? Niall Ho...- zapytałam bardzo cichym głosem, lekko zmieszana..
N: Nieważne - przerwał mi. - Wiem kim jesteś. - dodał po chwili z uśmiechem.
Ja : Emmm ? Wydaje m się, że chyba mnie z kimś właśnie pomyliłeś - powiedziałam stanowczo.
N: Jesteś tą dziewczyną ze zdjęcia, tak? - zapytał.
Ja: Ze zdjęcia ? - Kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
N: Kiedyś Zayn pokazał mi jedno zdjęcie. Mówił, że jest dla niego bardzo ważne. A ja ostatnio sprzątając u nas, kiedy chłopaków akurat nie było, znalazłem je w jego rzeczach. - Mówiąc to jednocześnie wyjął z tylnej kieszeni zdjęcie, które Zayn zrobił mi 2 lata temu. Pamiętam jaka byłam szczęśliwa...
Uśmiechnęłam się lekko. Przypomniałam sobie znów wszystkie chwile, których było tak mało, spędzone z nim. Było tak wspaniale...
N:Więc kto to? - zapytał patrząc na moje przepełnione wspomnieniami, brązowe oczy.
Ja: Mówił coś ?- zapytałam.
N: Kto ? - nie wiedział o co mi chodzi.
Ja: Zayn... - powiedziałam głosem przepełnionym tęsknotą.
N: Czyli to ty! Wiedziałem... Zresztą ja zawsze mam rację - zaczął chwalić się swoją inteligencją, kiedy zadzwonił jego telefon. Odebrał. Rozmowa była krótka. - Muszę lecieć, powiem Zaynowi o Tobie, pewnie będzie Cię szukał - krzyczał biegnąc przed siebie. Coś jeszcze mówił, ale już nie słyszałam.
Tymczasem była godzina 4;37 rano i zaczęło się robić widno. Szłam w stronę domu. Wyglądałam dosłownie jak wariatka, idąc tak nie ogarnięta, ale przez chwile o tym zapomniałam, bo moją głowę przepełniły myśli o Zaynie. Przecież niedługo go spotkam. Na pewno.
O Zayn'ie
Dzień później idąc na lekcje śpiewu zadzwonił do mnie Niall. Byłam Ciekawa skąd miał mój numer.. ale nie pytałam. On może wszystko. Dosłownie! Mówił, żebyśmy spotkali się w kawiarni obok, bo ma do mnie ważną sprawę, nie na telefon. Zgodziłam się, ale tylko na chwilkę. Kawiarnia była kilka metrów od miejsca, gdzie się w tym czasie znajdowała, więc szybko doszłam na umówione miejsce. Podeszłam do Niall'a, siedzącego naprzeciwko wejściowych drzwi i usiadłam naprzeciwko jego niebieskich oczu.
Ja : No, więc o co chodzi ?
N : Spójrz w lewo. - powiedział pochylając czoło.
Ja: No patrze i co ? - zapytałam dziwnie patrząc w lewą stronę.
N : No co, co ? Siedzi tyłem. Czarne włosy, czarna koszulka, czerwone rurki.... - chciał kontynuować, ale wstałam z miejsca, idąc w kierunku chłopaka opisywanego przez Niall'a.
N: To ja idę... - oświadczył podekscytowany.
Wiedziałam, że to Zayn. Stanęłam przed nim patrząc w głąb jego brązowych oczu. Zayn na mój widok otworzył lekko usta po czym, wstał i dotknął mojej dłoni.
Nie mówiąc nic wpadłam mu w obięcia, a moje dokładnie tak samo brązowe oczy, jak jego, przepełniły się natychmiastowo łzami szczęścia. Po długim uścisku, Zayn chwycił jedną ręką mojego policzka.
Z: Jak dobrze, że Cie znów mam. - powiedział z nadzieją, ocierając moje łzy. - Kocham Cie.
Ja: Ja Ciebie też. - powiedziałam ukrywając w sercu ból, który nosiłam w sobie przez okres kiedy go nie było przy mnie. - Nawet nie wiesz jak bardzo za Tobą tęskniłam.
Z: Wiem... mam nadzieję, że mnie rozumiesz... - powiedział
Ja: No właśnie nie... - wolałam być szczera
Z: Wiesz... chodźmy lepiej na lody. - uśmiechnął się zadziorsko.
I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE:D
wiem.... koniec jest słaby.
Pozdrawiam Directioners ♥